Akcja gry ma miejsce podczas drugiej wojny światowej. Gracz wciela się w postać Williama Josepha „B.J.” Blazkowicza, amerykańskiego szpiega polskiego pochodzenia, któremu przyjdzie wykonać kilka misji wymierzonych w niemieckie wojska.
Konstrukcja rozgrywki jest prosta, by nie rzec prostacka. W każdym poziomie naszym zadaniem jest odnaleźć drzwi prowadzące na wyższy. Im dalej w budynek, tym bardziej złożony labirynt nas czeka. W zależności od ustawień trudności czyhać na nas będzie inna kombinacja przeciwników. Dodatkowym utrudnieniem będą drzwi, które można otworzyć jednym z dwóch
Projekty poziomów są na swój sposób urocze. Biorąc pod uwagę, jak ograniczone możliwości miała ówczesna technologia, autorzy za pomocą prostych obiektów starali się oddać różnorodność pomieszczeń. Puste miski, psie żarcie i psy – trafiliśmy do psiarni. Kałuże wody we wnękach wzdłuż jednej ściany – prysznice. Łóżka stojące w
Osobną kwestią jest sposób poruszania się. Po pierwsze – nie zdziwcie się, jeśli zbierze się wam na wymioty. Nie żartuję, bywały okresy, w których musiałem sobie dawkować grę, bo przy dłuższych sesjach najpierw kręciło mi się w głowie, a potem było już zwyczajnie niedobrze. Po drugie – gra korzysta z kwadratowej siatki… wliczając w to przestrzeń dookoła postaci. Nawet jeśli wydaje się, że postać powinna się zmieścić w przejściu (bo położenie broni tak sugeruje) – nic z tego, należy stanąć idealnie na środku. Po trzecie – współczesny odbiorca może narzekać na obsługę myszy, która znacząco odbiega od
Czy warto w związku z tym pchać się w tytuł, który nie dorasta do pięt nawet produkcjom na urządzenia mobilne? Tak. Pod warunkiem, że lubicie stare tytuły rządzące się własnymi prawami lub jesteście ciekawi historii gatunku. W moim przypadku było to trochę nostalgii, trochę ciekawości (ile pamiętam) i małe zderzenie z rzeczywistością. Moja ocena: 4.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz