Film otwiera sekwencja z pojedynkami z różnymi mniej lub bardziej znanymi przeciwnikami Pająka. Taka adaptacja komiksowych okładek. Między poprzednim filmem a obecnym mija kilka lat. Przyjaciele Petera dostali się do MIT, ukończyli ją i prowadzą swoje życie nieświadomi istnienia Parkera. Natomiast Spidey dalej bohaterzy, pomaga policji, wpada na trop większej sprawy i ciągle nie może przeboleć MJ.
Nie będę zdradzał wszystkich szczegółów fabuły, bo kwestię tożsamości jednej z postaci trzymano w tajemnicy nie bez powodu. Na plus policzę bardzo osobisty wątek Petera: jego zastanawianie się nad sensem wszystkiego z powodu kompletnie rozwalonego życia prywatnego, dualizm człowieka i pająka, powstrzymywanie się przed korzystaniem z pełni swoich zdolności, relacja z Frankiem (pięknie się uzupełniają). Kolejny: obecność Hulka i cały wątek stanowiący zalążek do wprowadzenia mutantów Jednak największą gwiazdą całego widowiska są sceny bujania się na sieci tak po mieście, jak i w trakcie walk. Bez gadania są to najlepiej nakręcone sceny w dowolnej produkcji o Pająku. Podejrzewam, że na autorów mogła mieć wpływ gra studia Insomniac, która ten element zrealizowała równie widowiskowo.
Średnie pomysły to próba przywrócenia Neda i MJ. Tak jakby autorzy nie mieli jaj, by zapomnieć o nich na dobre. Wynikła z tego jedna przyzwoita rzecz, mianowicie poważna rozmowa MJ z Peterem na temat tego, że ona w tym wydaniu nic do niego nie czuje. Podobny zabieg pojawił się, gdy swego czasu Quill rzucił się ściskać młodszą wersję Gamory.
Największą bzdurą jest antagonistka grana przez Sadie Sink. Po pierwsze, ta postać nie miała prawa się tak zachować jako ona. Gdyby to była kwestia Phoenix Force, pewnie. Najgorsze jest to, że po drodze przyczynia się do śmierci niewinnych osób, a Peter próbuje jej bronić twierdząc, iż nie jest morderczynią. Inna sprawa, że sama postać wybiera najgłupsze możliwe momenty, by zaatakować swój główny cel. Dosłownie tak durne, że gdyby pomyślała odrobinę, to tego filmu w ogóle by nie było.
Bardzo słabym pomysłem jest też apka śledząca ruchy Spider-Mana. Jeśli jest ogólnie dostępna, każdy bandzior powinien ją mieć choćby po to, by wiedzieć, kiedy brać nogi za pas.
Mimo wszystko bawiłem się dobrze, a za powrót do bardziej przyziemnego klimatu należą się ogromne brawa. Spider-Man: Brand New Day to solidna pozycja dla wszystkich fanów Pająka. Moja ocena: 4+.