Przyznam, że dawno nie widziałem tak koncertowo spieprzonej opowieści przy tak fajnym settingu. Myślałem, że tylko pierwowzór zawiera oczywistego złego, że tutaj tego błędu nie powtórzą. Pardon, ale już kreskówki o Scooby-doo miały lepiej ukryte tożsamości łotrów. W The Ward nawet zgadując, kto za tym wszystkim stoi,
Zagadki, wliczając w to sekwencje hidden object – trzon tego typu produkcji – są nijakie. Do tego stopnia, że jak zacząłem je rozwiązywać, pędziłem na złamanie karku i ani się obejrzałem, a gra się skończyła. Zabrakło chyba tylko
Graficznie The Ward niby stoi na tym samym poziomie, co poprzednie, opisane przeze mnie tytuły wydane przez Artifex Mundi, ale nawet ten element wypada mdło. Ponownie, jest to chyba pierwszy raz, gdy nudziłem się w psychiatryku w grze. Jedynym
9 Clues 2 jest słaby i nie polecam go nikomu. Spaprana historia, przeciętna wizja szpitala psychiatrycznego, nudne i proste zagadki, przesadnie krótki czas gry. Moja ocena: 2.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz