
Tyle odnośnie świata, w jakim odbędzie się oglądana historia. Jej osią jest morderstwo – syn twórcy tytułowych surogatów zostaje zabity za pomocą nowej broni, która wystrzeliwuje impuls tak silny, że niszczy tak androida, jak i mózg jego pilota. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Tom Greer, agent FBI grany przez Bruce’a Willisa.
Z taką tematyką ciężko spieprzyć film, prawda? Ech... Niby mamy poruszony temat przyszłości ludzkości i sposobu życia, ale główny bohater ma mało czas na zastanawianie się nad tym, gdyż seans jest krótki, a scenariusz goni. Szkoda, bo przy odrobinie wysiłku można było zrobić z tego widowisko na miarę Blade Runnera, a tak otrzymujemy średni scenariusz, poprawne sceny akcji, poprawne efekty specjalne, brak napięcia i dość przewidywalne zakończenie. Na plus policzę miejscami klimaciarską muzykę oraz kilka pojedynczych scen, w których Greer powoli przyswaja rzeczywistość bez pośredniczącego androida. Nie mam pojęcia, jak dobrze film adaptuje komiks pod tym samym tytułem, więc oceniam jako film sam w sobie. W tej postaci dostaje ode mnie 3+, gdzie plus należy się za wymienione wyżej elementy. Miłośnicy s-f mogą z ciekawości obejrzeć, reszta może sobie darować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz