Na właściwą adaptację fani Year One musieli czekać do 2011 roku. Wersja animowana okazała się naprawdę wierną oryginałowi, ale przy okazji realizacji dorzuciła nieco problemów związanych z samą formą. Pierwszym takim zgrzytem jest gra aktorska. Obsada jest wyładowana znanymi nazwiskami (co nie powinno dziwić w przypadku produkcji DC): Ben McKenzie jako Bruce, Bryan Cranston jako Gordon, Eliza Dushku jako Selina, czy Katee Sackhoff jako detektyw Sarah Essen. Bena mamy obecnie możliwość oglądać w serialu Gotham, gdzie gra Gordona. Niestety, o ile jako Gordon sprawdza się bez gadania, o tyle jako Batman niespecjalnie mi pasował. Poza tym głosom jako takim brak pewnego pazura. Można wręcz powiedzieć, że jak na postacie żyjące w beznadziei pokroju Gotham City, mają one zaskakująco niezmęczone / gładkie / zbyt studyjne głosy. Muzyka nie zapadła mi w pamięć.
Trzecia rzecz: tempo akcji. W komiksie nie odczuwa się przestojów i niezależnie od tego, co się dzieje, całość chłonie się równomiernie. W filmie niektóre z dialogów potrafią spowolnić seans. Nie jakoś tragicznie, że zaczniemy ziewać, ale da się to zauważyć.
Podsumowując, Year One to dobry film, zwłaszcza jeśli nie ma się dostępu do komiksu, ale gdybym miał wybierać, to wolałbym przeczytać jeszcze raz komiks. Widowisko samo w sobie dostaje ode mnie: 4-.
P.S. Okładka komiksu pochodzi z polskiej edycji Roku pierwszego, wydanej przez wydawnictwo Egmont.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz