

Akcja tradycyjnie pokieruje naszą postać do nawiedzonego miasta. Problem polega na tym, że trafimy tam w 2/3 gry. Szczerze powiedziawszy to strasznie dziwny zabieg, gdyż lwia część powrotu Heather do domu (tak, do domu, nawet nie do Silent Hill) jest nudna i gdyby nie udane podsycanie klimatu grozy, człowiek ziewałby do ekranu.. Eksploracja jest mocno uproszczona w stosunku do poprzednich gier, a fabuły jest tyle, co kot napłakał. Na domiar złego, jeśli gracz nie orientuje się w realiach pierwszej części, to te strzępy informacji i dialogi mogą stanowić zwykły bełkot.

SH3 ogranicza eksplorację na rzecz innej warstwy – akcji. Potworów jest więcej, sprawiają wrażenie bardziej wytrzymałych, zaś w ekwipunku znalazło się miejsce na uzi oraz kamizelkę kuloodporną. Nie wiem, czy autorzy pozazdrościli sukcesu grom akcji, ale ta decyzja wydaje mi się nietrafiona. Zagadek jest odczuwalnie mniej. Owszem, nadal można wybrać im osobny poziom trudności (ponownie da się to odczuć w treści wskazówek). Same zagadki nie zawierają nic, do czego nie przyzwyczaiłyby nas poprzednie odsłony.


Od strony dźwiękowej też się trochę pozmieniało. Aktorstwo w moim odczuciu jest lepsze, niż poprzednio. Biorąc pod uwagę, z jak popierniczonymi personami mamy do czynienia (pod tym względem biją na łeb Angelę, Eddiego, czy Dahlię), tym większe należą się brawa za odegrane role. Muzyka miesza klimaty smutno-ponure z agresywnymi i psychodelicznymi, łącząc tym samym emocjonalność niektórych scen z dwójki z makabrą jedynki. Straszenie odgłosami ponownie powala realizacją, np. korytarz jest pusty, wyraźnie słychać, że cokolwiek wydaje te odgłosy – jest za ścianą, a mimo to ciarki przechodzą człowieka.

Silent Hill 3 przez zmniejszony nacisk na opowieść i eksplorację jest dla mnie krokiem wstecz – dobrze zrealizowanym technicznie, ale jednak. Świetnie wychodzi mu straszenie, postacie są wyraziste, oprawa bardzo dobra i naprawdę jest poczucie domknięcia historii pierwszej gry. Niestety w przypadku PCtowców, którzy nie grali w Silent Hill, to ostatnie nie ma znaczenia. Przełożenie środka ciężkości na akcję oraz zmniejszenie liczby zakończeń również nie musi się podobać, zwłaszcza po tym, co oferował Silent Hill 2. Moja ocena: 4-.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz