Przy czwartej części zastanawiałem się, czy ta seria jeszcze się podniesie (bo że czwarta część była lepsza od trzeciej nie znaczy, że była dobra). Na szczęście udało się. piąty tom czyta się o wiele lepiej od dwóch poprzednich. Intryga jest składniej zawiązana, a tradycyjne ‘zakończenie’ na 60 stron przed końcem książki tym razem już w ogóle nie irytuje. Dlaczego? Gdyż w trakcie lektury cały czas przewija się drugi wątek, o którym łatwo zapomnieć (potem jak nic dostaje się nim między oczy). Nie jest to co prawda opowieść z rodzaju tych, gdzie na końcu czytelnik mówi: „O kurwa...”, ale wciąż stanowi dobrą i lekką lekturę na zimowy wieczór. Jak już wspomniałem, końcówka jest napisana jeszcze lepiej niż poprzednio i jeśli ten trend zostanie zachowany w kolejnych tomach, będę naprawdę zadowolonym czytelnikiem.
czwartek, 17 lutego 2011
Charlaine Harris – Martwy jak zimny trup
Przy czwartej części zastanawiałem się, czy ta seria jeszcze się podniesie (bo że czwarta część była lepsza od trzeciej nie znaczy, że była dobra). Na szczęście udało się. piąty tom czyta się o wiele lepiej od dwóch poprzednich. Intryga jest składniej zawiązana, a tradycyjne ‘zakończenie’ na 60 stron przed końcem książki tym razem już w ogóle nie irytuje. Dlaczego? Gdyż w trakcie lektury cały czas przewija się drugi wątek, o którym łatwo zapomnieć (potem jak nic dostaje się nim między oczy). Nie jest to co prawda opowieść z rodzaju tych, gdzie na końcu czytelnik mówi: „O kurwa...”, ale wciąż stanowi dobrą i lekką lekturę na zimowy wieczór. Jak już wspomniałem, końcówka jest napisana jeszcze lepiej niż poprzednio i jeśli ten trend zostanie zachowany w kolejnych tomach, będę naprawdę zadowolonym czytelnikiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz