Ciężko nie odnieść wrażenia, że ta część była robiona na szybko. Są nowe lokacje, sekwencje hidden object, ale recykling tych drugich jest widoczny (ba, w miniprzygodzie wykorzystuje się wręcz te z
W warstwie muzycznej można pokusić się o to samo określenie, gdyż motyw przewodni to ta sama melodia, co w TM2, tylko chyba wariacji ma więcej. Grafika utrzymuje styl poprzednika i nie licząc kilku dość pustych wnętrz wypada przyzwoicie, choć animacje mówiących postaci przywodzą na myśl gry z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, gdzie szczęka lata góra –
Zagadki nie stanowią wyzwania, sceny hidden object zawierają te same błędy, co poprzednio (kilka obiektów o tej samej nazwie, dziwne skalowanie, jeszcze dziwniejsze ukrycie niektórych z nich). Tyle dobrego, że motyw podróży w czasie wykorzystano trochę bardziej kreatywnie, nie ograniczając się do jednego miejsca w różnych okresach. W grze udało się
Pozytywnie zaskoczyło mnie rozwiązanie wątku z antagonistą. Tradycyjnie dla przygodówek tego rodzaju – od razu wiadomo, kto jest głównym mataczem, ale już sama konfrontacja wypadła
Na koniec wypada wspomnieć o strasznie krótkim czasie gry. Fakt – na liczniku mam coś w okolicach czterech godzin, ale te są rezultatem grania w scenariusz główny, dodatkowy oraz parokrotnego zostawienia włączonej gry, bo akurat trzeba było zająć się czymś innym. Mało tego, zrobienie przerwy w graniu przychodzi bezboleśnie, bo nawet jak na przedstawiciela
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz