Glass Masquerade 2 tematycznie wpisuje się w baśnie, folklor i lekką nutkę halloweenowej grozy. Dobry pretekst na sequel (i kolejne), ale nie wszystkie wprowadzone modyfikacje wyszły na zdrowie. Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie nowego poziomu trudności, na którym nie tylko umieszczamy poszczególne kawałki układanki na miejsce, musimy je także obrócić. Niestety, pierwszym zgrzytem, jakiego
Kolejną rzeczą jest liczba elementów. W grze zawarto kilka obrazów pokrojonych na znacznie mniejsze części niż w jedynce. Tylko tu wychodzi następny problem. Układanki są z jednej strony bardziej szczegółowe, z drugiej odbija się to na ich czytelności. Ja wiem, pierdoła, którą nie warto się przejmować, ale nawet tutaj da się odczuć frustrację,
Wydaje mi się, że muzycznie również jest ubożej niż poprzednio. Nawet jeśli w jedynce był jeden zapętlony utwór, to był na tyle długi, że tego nie odczuwałem. Natomiast w Illusions motyw podczas układania robi się męczący po kilku układankach. No chyba, że układacie jedną dziennie, albo jeszcze rzadziej. Sama melodia wpasowuje się w ogólny klimat gry i zarzut nie jest w stronę jakości, tylko tego, o czym wspomniałem.
W przypadku decyzji odnośnie tego, którą z gier wybrać, należy kierować się raczej tematyką obrazów niż opcjami typu poziomy trudności. GM2 jest dobrą grą, ale GM jest tą bardziej przystępną. O tym ostatnim i przełożeniu na popularność niech świadczy fakt, że nawet po premierze Illusions pierwsza Maskarada wciąż otrzymuje dodatki, podczas gdy druga w momencie pisania tego tekstu nie ma jeszcze żadnego. Moja ocena: 4-.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz