Co prawda portale poświęcone filmom opisują ten serial jako dramat sensacyjny, ale samego dramatu jest tu tak niewiele. W ciągu trzech sezonów odcinki naprawdę poważne da się policzyć na palcach jednej ręki. No chyba że dodamy śmierć z każdego odcinka. Schemat wygląda następująco: ktoś ginie, Castle otrzymuje telefon i razem z Beckett stara się znaleźć sprawcę. Przy okazji oboje dopierniczają sobie, ile wlezie, a do tego powstaje między nimi jakieś uczucie, którego wątek będzie przeciągany w nieskończoność. Do stałych postaci dostarczających wątków komediowych należą detektywi z zespołu Beckett, pracowniczka kostnicy, komendant oraz matka i córka Castle’a.
Dlaczego napisałem, że jest to serial komediowy? Bo ¾ akcji opiera się na dialogach, a większość z nich ma wstawki humorystyczne (kudos za liczne nawiązania do Firefly’a). Z tego też powodu Castle ogląda się lekko i przyjemnie. Jeśli ktoś lubi serie bawiące się w opowieści detektywistyczne, to powinien spróbować obejrzeć tę. Niektóre rzeczy mogą irytować (jak wieczna zabawa w uczuciową ciuciubabkę między Rickiem i Kate), ale to tylko lekko obniża ocenę do 4-.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz