Film Bodom nie ma absolutnie nic wspólnego z twórczością COB, ale nawiązuje do wspomnianego morderstwa. Bohaterowie postanawiają udać się na wycieczkę nad to jezioro. Jeden z nich ma zamiar odtworzyć przebieg wydarzeń, choć raczej chodzi o rozwikłanie tajemnicy, niż powtórzenie efektu końcowego.
Zacznę od zalet. Ten film jest przepięknie nakręcony. Ujęcia, w których głównymi bohaterami są krajobrazy, lasy i jezioro zapierają dech. Tu ciekawostka – film kręcono nie przy tytułowym jeziorze, lecz w Estonii. Morderstwa są brutalne i bardziej bezpardonowe w porównaniu do produkcji z USA. Sceny akcji potrafią miło zaskoczyć (zwłaszcza jedna z udziałem aut w drugiej połowie), zważywszy na budżet. Całość podkreśla bardzo stonowana, tajemnicza i klimaciarska ścieżka dźwiękowa, która lepiej buduje napięcie niż fabuła. Aktorzy wydają się w porządku, choć nie jest to coś, czego nie dałoby się zobaczyć w większości innych slasherów. Tyle dobrego, że ich kreacje nie odrywają od wydarzeń.
Techniczną upierdliwością jest udźwiękowienie jump scare’ów. Same jumpy są nieodłączną częścią gatunku i sama ich liczba nie jest przesadzona. Sęk w tym, iż bazują one przede wszystkim na skoku głośności. Jakiś gigant intelektu pomyślał, żeby tę różnicę podkreślić jeszcze bardziej i nawet jeśli wypatrzycie, gdzie można spodziewać się tej zagrywki, odgłos będzie tak głośny, że i tak podskoczycie. Przy czym nie będzie to miało nic wspólnego ze strachem, czy zaskoczeniem. To wyłącznie reakcja organizmu na głośność.
Osobną kwestią jest wykorzystanie prawdziwej tragedii do stworzenia czegoś rozrywkowego. Ja z tym problemu nie mam, gdyż w samym filmie parokrotnie pada określenie, iż wydarzenia z 1960 były okropne i nikt nie powinien czerpać z tego przyjemności, a następnie fabuła podąża swoim torem. Niemniej jednak są osoby, którym będzie przeszkadzać wykorzystanie tej masakry jako fundamentu.
Nie będę owijał w bawełnę, na Bodom bawiłem się dobrze. Zachwyciła mnie oprawa, morderstwa były brutalne, a na zgrzyty fabularne i wynikającą z nich głupotę przymykam oko, bo na tle wielu współczesnych slasherów nie są one najgorsze. Z tej perspektywy obraz dostaje ode mnie 4-. Natomiast jeśli komuś przeszkadzają: korzenie w prawdziwych wydarzeniach, motywacje postaci, zwroty wywalające logikę i brak wyjaśnień paru rzeczy w zakończeniu zrzucający na widza wymyślenie uzasadnienia, może śmiało obniżyć ocenę do 3 lub 2.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz