Jak usłyszałem o tym koncepcie, pomyślałem, że to jest zbyt absurdalne, by mogło być prawdziwe. A jednak, nie dość, że jest prawdziwe, to i bardzo dobre. Duża w tym zasługa aktora grającego główną rolę. Bryanowi Cranstonowi doskonale udało się odegrać człowieka, który do stracenia ma rodzinę, nic więcej, więc jest na tyle stanowczy / zdesperowany, że zrobi wszystko, by dopiąć celu (zwłaszcza jeśli bliscy znajdują się w niebezpieczeństwie). Kudos również dla Aarona Paula, grającego Jessego Pinkmana – byłego ucznia Waltera, a obecnie wspólnika. W ciągu czterech sezonów przechodził ogromną metamorfozę – ze zwykłego ćpuna i małego dilera, przez szczęśliwego człowieka, kolesia na odwyku, po kogoś po ogromnej stracie osobistej, tracącego chęć do życia, po czym wracającego (choć wciąż nie tak zmotywowanego) do ‘pracy’.
Wady? Jedna – niektóre flashbacki potrafią nieciekawie zwolnić tempo akcji, a odcinki poświęcone w całości retrospekcjom nie każdemu przypadną do gustu (choć nawet wśród nich znajdują się prawdziwe perełki). W chwili obecnej czwarty sezon powoli dobiega końca. Producenci zapowiadają, że piąty może być ostatnim. Podejrzewam, że nie jest to kwestia oglądalności, ale chęci wrzucenia konsekwentnego i mocnego zakończenia. Oby tak było. Moja ocena: 4+.
Już od początku wiedziałem, że muszę oglądnąć. Dzięki za informacje o filmie:)
OdpowiedzUsuń