Green Lantern: First Flight
Z tego co da się przeczytać na forach internetowych – purystom komiksowym w ogóle się ten film nie podoba. Jednak z punktu widzenia laika jest to całkiem dobre wprowadzenie w klimat i postacie związane z Green Lantern Corp. Jeżeli ktoś planuje obejrzeć tegoroczny blockbuster z Ryanem Reynoldsem, to niech zacznie od First Flight. Animacja jest przyzwoita, aktorzy dobrze dobrani, a muzyka pasuje jak ulał. Jedynym problemem może być zbyt duże tempo akcji. Zanim się widz zorientuje, seans dobiega końca i pozostawia niedosyt. Moja ocena: 4.
Green Lantern: Emerald Knights
Emerald Knights ciężko tak naprawdę nazwać filmem. To raczej zbiór opowieści. Latarnie zbierają się i planują jak tu pokonać wroga sprzed lat. Tymczasem nowicjuszka Arisia wcale nie czuje się wystarczająco odpowiednią osobą, by działać jako Zielona Latarnia. Z pomocą przychodzi Hal Jordan, który opowiada o swoich towarzyszach i ich drodze ku podjęciu odpowiedzialności. Każda z tych opowieści to osobny, krótkometrażowy film.
Tak jak poprzedni film zapiernicza z akcją, jakby go ktoś ze strzelbą gonił, tak ten potrafi się wlec niemiłosiernie (co jest o tyle zastanawiające, że oba trwają prawie tyle samo). Fajnie dowiedzieć się tego i owego o postaciach innych niż Jordan. Fajnie też że nie wszystko jest tak czarnobiałe, że niektóre wybory podjęte przez Zielone Latarnie mogą stać w sprzeczności z tym, czego się trzymali zanim zostali wybrani.
Obok nierównego tempa akcji wadą jest również animacja. Przez cały film miałem wrażenie, że gdzieniegdzie przydałoby się więcej klatek. Na szczęście muzyka i podłożone głosy stoją na tym samym dobrym poziomie, co w poprzednim filmie (mimo dobrania zupełnie innych aktorów). Było nieźle, ale wolę jednak First Flight. Emerald Knights otrzymują ode mnie 3+.
Hmm... oglądałem Emerald Knights, ale First Fight nie. Mówisz, że lepsze? Trza nadrobić ^^
OdpowiedzUsuń