
Natalie Portman zasłużenie dostała Oscara, nawet jeśli nie wszędzie tańczyła. Problemem jest cała reszta filmu. Zdjęcia – w porządku, montaż – cacy, klimat – całkiem dobry. Teraz z drugiej strony: historia – banalna, rozwój wydarzeń – przewidywalny, zakończenie – oczywiste. Dla jednych będzie to arcydzieło, dla mnie taka uboższa wersja Perfect Blue. Jak internet długi i szeroki znajdziecie porównania Black Swan do tegoż właśnie anime. Po prawdzie to nie mają aż tak wiele wspólnego. Łączy je przede wszystkim motyw głównej bohaterki, odrywającej się od rzeczywistości w dążeniu do własnego celu i to tyle. Patrząc przez pryzmat tego jednego zagadnienia Perfect Blue jest zwyczajnie lepiej zrealizowany. Do tego Perfect jest ciekawiej opowiedziany i ma w sobie pewną dynamikę. Black Swan się wlecze, banał goni banał i ogląda się go bez przekonania. Rozumiem, że komuś może się podobać, mnie akurat nie bardzo. Ocena: 3+.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz